Co robić w Zakopanem jak pada deszcz – pomysły na aktywny dzień

Co robić w Zakopanem jak pada deszcz – pomysły na aktywny dzień

Zamiast siedzieć w pensjonacie i narzekać na prognozę, lepiej potraktować deszcz w Zakopanem jako pretekst do odkrycia innych atrakcji niż szlaki tatrzańskie. Właśnie wtedy miasto odsłania mniej oczywistą stronę – od term, przez ścianki wspinaczkowe, po kameralne muzea. W deszczowy dzień w Zakopanem da się spalić sporo kalorii, zobaczyć kawał tatrzańskiej historii i wrócić wieczorem naprawdę zmęczonym – mimo że góry zostały za chmurami.

Poniżej konkretne, sprawdzone pomysły na aktywny dzień w Zakopanem, gdy pada – z adresami, typem aktywności i wskazówkami, jak to wszystko sensownie poukładać.

Termy i aquaparki – ruch w wodzie zamiast na szlaku

Jeśli aura uniemożliwia wyjście w Tatry, baseny termalne i aquaparki są najbardziej oczywistą, ale wciąż bardzo dobrą opcją. Warto podejść do nich jak do pełnoprawnego treningu i regeneracji, a nie tylko „pluskania się w wodzie”.

Gdzie na termy w deszczowy dzień

Najbliżej centrum znajduje się Aqua Park Zakopane – przyzwoite miejsce na kilka godzin ruchu: pływanie, zjeżdżalnie, basen zewnętrzny z widokiem (o ile chmury nie zasłonią całości) i strefa saun. W deszczu przyjemnie wypływać się w ciepłej wodzie pod chmurką, chociaż widok na Tatry bywa wtedy mocno symboliczny.

Nieco dalej trzeba podjechać do większych kompleksów:

  • Termy Chochołowskie – jedne z największych na Podhalu, sporo basenów zewnętrznych, strefa dla dzieci, dobrze zorganizowana część saunowa;
  • Termy Bukovina – mniejszy, ale klimatyczny kompleks, często mniej zatłoczony w tygodniu;
  • Termy Bania w Białce Tatrzańskiej – dobry wybór, jeśli w planie jest też późniejszy wypad w kierunku Nowego Targu.

Warto zaplanować termy jako główną aktywność na środek dnia, kiedy deszcz jest najbardziej intensywny, a poranek i wieczór poświęcić na inne atrakcje pod dachem.

W mocno deszczowe dni termy szybko się zapełniają, zwłaszcza w sezonie i weekendy. Lepiej zarezerwować wejście online lub celować w pory mniej oczywiste – np. wejście od razu po otwarciu.

Dla osób, które nie lubią tłumów, sensowną alternatywą są hotelowe strefy SPA i mniejsze baseny. Wiele obiektów w Zakopanem sprzedaje wejściówki również dla osób z zewnątrz – zwykle drożej niż duże termy, ale w bardziej kameralnym otoczeniu.

Ścianki wspinaczkowe i sporty halowe

Deszczowy dzień to świetny moment, żeby przećwiczyć to, co później przydaje się w górach – koordynację, siłę, równowagę. W Zakopanem i okolicy nie brakuje miejsc, gdzie można się porządnie zmęczyć pod dachem.

Wspinaczka pod dachem

Jedną z ciekawszych opcji są ścianki wspinaczkowe i boulderownie. Nawet osoby, które nigdy się nie wspinały, mogą w ciągu kilku godzin złapać podstawy pracy na chwytach i liny. To naprawdę dobre uzupełnienie górskich wycieczek.

Warto zwrócić uwagę na:

  • lokalne ścianki w Zakopanem i pobliskich miejscowościach (oferta zmienia się w czasie, ale zawsze warto sprawdzić aktualne boulderownie w mieście i okolicy);
  • zajęcia z instruktorem – szczególnie dla początkujących, żeby od razu nauczyć się poprawnej techniki i asekuracji;
  • możliwość wypożyczenia butów wspinaczkowych i uprzęży na miejscu.

Po kilku godzinach na ścianie zmęczenie nóg i przedramion bywa porównywalne z długim podejściem w Tatrach – tylko bez ryzyka poślizgnięcia się na mokrych kamieniach.

Squash, tenis, siłownia – konkretny trening w mieście

W Zakopanem i okolicy działa kilka klubów sportowych, gdzie można wynająć kort do squasha, halę tenisową czy skorzystać z dobrze wyposażonej siłowni. Dla osób, które na co dzień trenują, to często najlepszy sposób, by „odhaczyć” jednostkę treningową mimo fatalnej pogody.

Dobrym patentem jest połączenie:

  1. porannego treningu siłowego lub interwałów,
  2. krótkiej przerwy na obiad,
  3. popołudniowej regeneracji w termach lub saunach.

W deszczu zamiast tracić dzień, można zafundować sobie pełnoprawny dzień sportowy – z kontrolowanym wysiłkiem, bez niespodzianek pogodowych na szlaku. To także dobry moment na ćwiczenia stabilizacji, mobilności i rozciągania, które później procentują w trudniejszym terenie.

Muzea i tatrzańska historia – ruch głową zamiast nogami

Gdy wejście w wyższe partie Tatr jest bez sensu, można wreszcie nadrobić to, co zwykle się odkłada: spokojne poznanie historii regionu. W Zakopanem jest kilka miejsc, do których warto zajrzeć nie „przy okazji”, ale z pełnym skupieniem.

Muzea, które naprawdę mają sens

Na deszczowy dzień szczególnie sprawdzają się:

  • Muzeum Tatrzańskie im. Tytusa Chałubińskiego – solidna dawka wiedzy o Tatrach: przyroda, etnografia, historia osadnictwa, taternictwo. Warto poświęcić na spokojne obejście wystaw przynajmniej 1,5–2 godziny;
  • Willa Koliba – pierwsza willa w stylu zakopiańskim, zaprojektowana przez Stanisława Witkiewicza. Świetnie pokazuje, skąd wzięła się charakterystyczna architektura Podhala;
  • Willa Oksza – galeria sztuki związanej z Tatrami i Zakopanem; dobre miejsce, jeśli lubi się spokojne oglądanie obrazów i grafik;
  • Muzeum Kornela Makuszyńskiego – ciekawie zachowane wnętrza i dużo smaczków literackich, nie tylko dla fanów „Koziołka Matołka”.

Zwiedzanie tych miejsc to nie jest „suche muzealne odhaczanie”. W wielu wnętrzach da się poczuć, jak Zakopane funkcjonowało jako centrum artystyczno-inteligenckie, zanim zamieniło się w tłoczne miasto turystyczne. To dobra przeciwwaga dla komercyjnych Krupówek.

Po burzliwych dniach w górach zdecydowanie lepiej ogląda się stare zdjęcia taterników i przewodników. Łatwiej wtedy zrozumieć, jak wyjątkowym miejscem są Tatry – nawet jeśli akurat giną w chmurach.

Wieczór w teatrze lub kinie

Na późne popołudnie i wieczór, zamiast bezwiednego błąkania się po sklepach, warto zaplanować wypad do Teatru im. Stanisława Ignacego Witkiewicza. Repertuar jest specyficzny, często nietypowy, ale bardzo „zakopiański” w klimacie – dla wielu osób to jedno z ważniejszych kulturalnych doświadczeń w mieście.

Dla osób, które preferują coś lżejszego, dobrym wyborem jest kino Giewont w centrum. To możliwość spokojnego zakończenia dnia po intensywniejszych aktywnościach: basen, ścianka, spacer po muzeach – i film na dokładkę.

Krótki wypad w góry mimo deszczu – ale z głową

Deszcz nie oznacza automatycznie całkowitej rezygnacji z przebywania na zewnątrz. O ile nie ma burz, silnego wiatru ani komunikatów o zagrożeniach, można zaplanować krótki, bezpieczny spacer w doliny i potraktować schronisko jako aktywny cel dnia.

Bezpieczniejsze doliny i schroniska jako cel

W deszczu lepiej darować sobie ekspozycję, łańcuchy i wysokogórskie partie. Za to takie miejsca jak Dolina Kościeliska czy Dolina Chochołowska w spokojnym, równym tempie potrafią solidnie zmęczyć, a jednocześnie nie niosą takiego ryzyka, jak śliskie granie.

Dobry wariant na mokry dzień to:

  • wyjście z rana w lekkim deszczu, w pełnej pelerynie i z zapasem ciepłych ubrań,
  • wejście do schroniska na Hali Ornak lub na Polanie Chochołowskiej,
  • ciepłe jedzenie, herbata, krótki odpoczynek,
  • powrót tą samą drogą, zanim zrobi się ciemno.

To wciąż jest pełnoprawny górski spacer, ale bez wchodzenia w teren, gdzie mokra skała, błoto i słaba widoczność mogłyby być realnym zagrożeniem. Warto jednak pamiętać, że nawet w dolinach potrafi mocno wiać i robi się chłodno, więc odzież przeciwdeszczowa i zapasowa warstwa to konieczność.

Gdy prognozy mówią o burzach, wychodzenie na szlaki – nawet do dolin – zwyczajnie nie ma sensu. Lepiej odpuścić jeden dzień i wrócić w góry przy stabilniejszej pogodzie niż ryzykować dla „odhaczenia” wycieczki.

Escape roomy, kręgle i inne „miejskie” aktywności

Nie każdy deszczowy dzień trzeba spędzać w stylu „górskiego sportowca”. Zwłaszcza jeśli w grupie są dzieci lub osoby mniej nastawione na wysiłek, warto wrzucić do planu lżejsze, ale dalej aktywne atrakcje.

W Zakopanem działają m.in.:

  • escape roomy – kilka pokoi zagadek o różnym poziomie trudności, dobre na 60–90 minut intensywnego „wysiłku mózgowego” w grupie;
  • kręgielnie przy większych hotelach i w centrum – można wynająć tor na godzinę lub dwie, co w połączeniu z kolacją daje całkiem udany wieczór;
  • parki rozrywki pod dachem dla dzieci – jeśli pogoda uniemożliwia wyjście na szlak, a najmłodsi mają niespożytkowaną energię.

Takie aktywności dobrze sprawdzają się jako „wypełniacz” między głównymi punktami dnia – np. po południu po termach, a przed wieczornym wyjściem do restauracji czy teatru.

Deszczowy food tour po Zakopanem

Gdy deszcz nie odpuszcza, a siły na intensywny trening są już na wyczerpaniu, można wykorzystać pogodę do świadomego poznania zakopiańskiej gastronomii. Zamiast wchodzić w pierwsze lepsze miejsce przy Krupówkach, warto potraktować to jak małą, zaplanowaną trasę.

Sensowny scenariusz na popołudnie albo wieczór:

  • krótkie śniadanie lub brunch w jednej z lepszych kawiarni (wiele lokali w Zakopanem naprawdę dba o jakość kawy i wypieków);
  • przerwa na regionalne danie w sprawdzonej karczmie – niekoniecznie przy samej głównej ulicy, bo często kawałek dalej jest spokojniej i lepiej;
  • na koniec – deser i herbata w klimatycznej kawiarni lub cukierni, gdzie da się posiedzieć dłużej bez poczucia poganiania.

To dobry moment, by świadomie spróbować klasyków: kwaśnicy, moskoli, porządnego oscypka z żurawiną (najlepiej z legalnego źródła, nie z pierwszej lepszej budki). W deszczu te dania smakują zwykle dużo lepiej niż w upale po zatłoczonych Krupówkach.

Jak ułożyć cały aktywny dzień, gdy pada

Aby deszczowy dzień w Zakopanem nie zamienił się w chaotyczne bieganie od atrakcji do atrakcji, warto z góry ułożyć prosty plan w 2–3 blokach czasowych:

  • rano – konkretna aktywność fizyczna: siłownia, ścianka wspinaczkowa, krótka dolina ze schroniskiem;
  • południe / wczesne popołudnie – termy, aquapark lub dłuższe zwiedzanie muzeum;
  • wieczór – teatr, kino, escape room, kręgle albo spokojny „food tour” po Zakopanem.

Tak ułożony dzień daje poczucie, że deszcz nie zmarnował wyjazdu, tylko zmienił jego charakter. Zamiast kolejnych kilometrów po szlakach – trochę wody, trochę kultury, trochę sportu. I sporo pomysłów, które w słoneczne dni zwykle przechodzą bokiem.